Europerspektywy - miesięcznik (c) Wydawca Janusz Pilszak Pil-Fot, Katowice
2006
europerspektywy
wydanie
050
lipiec 2010
1896-3579
KUŹNIA KADR ŚRODOWISKA EKONOMETRYCZNEGO
Komitet, którym kieruję reprezentuje dziedzinę wiedzy, obejmującą matematykę, statystykę i ekonometrię, czyli ekonomię opartą na matematyce i metodach statystyki matematycznej.
prof. zw. dr hab. ANDRZEJ STANISŁAW BARCZAK, przewodniczący Komitetu Statystyków i Ekonometryków PAN
Ta dziedzina rozwinęła się w 1930 roku na uniwersytecie w Chicago po wielkim kryzysie gospodarczym. Chodziło o to, aby ekonomiści dali odpowiedź na pytanie, kiedy będzie kryzys, jakie będą cykle koniunkturalne oraz jakie zastosować instrumenty przeciwdziałania kryzysowi.
Pierwszy raz słowa „ekonometria” użył Polak – Paweł Ciompa ze Lwowa w roku 1926 r. Wtedy też zaczęły się rodzić prawdziwe metody naukowe oparte na królowej nauk, czyli matematykę. Następował wtedy niesłychanie burzliwy rozwój nauk ekonomicznych. Jednak po II wojnie światowej okazało się, że w ustroju socjalizmu realnego metody te były określane jako „formalizm burżuazyjny” – i jeśli się ktoś nimi zajmował, to groziła mu kara 5 lat więzienia. Dopiero w roku 1958 r. Oskar Lange napisał książkę „Wstęp do ekonometrii”, która doprowadziła do pierwszego wykładu z ekonometrii w Polsce, wygłoszonego przez prof. Pawłowskiego na Wyższej Szkole Ekonomicznej w Szczecinie.
Trzej wybitni naukowcy prof. Z.Pawłowski z Katowic, K.Zając z Krakowa i Z.Hellwig z Wrocławia postanowili stworzyć środowisko polskich statystyków i ekonometryków. Powołali oni konferencję, którą nazywamy w skrócie Konferencją Polski Południowej; działa ona od 44 lat do dnia dzisiejszego i stawia sobie za cel m.in. promowanie naukowców przed doktoratem. Prezentują oni swoje referaty, a my je recenzujemy. Również osoby przed habilitacją przedstawiają swój dorobek, żeby lepiej obronić habilitację. Osoby posiadające już habilitację – przed otrzymaniem tytułu profesorskiego – chcą dalej się prezentować. Można powiedzieć, że wspomnaina Konferencja jest kuźnią kadr Polski południowej – ale nie tylko, gdyż nasze działania obejmują zasięgiem całą Polskę, tj. Warszawę, Poznań, Szczecin i Gdańsk. Trudno ocenić dorobek Konferencji – większość referatów ukazuje się nie tylko w polskich czasopismach, ale również w zachodnich.
Polska ekonometria uzyskała uznanie i pewien status w Europie. Polacy specjaliści – – nie tylko profesorowie, ale także asystenci – są znani w tej dziedzinie. Po 1990 r. nie trzeba już mieć paszportu, aby wyjeżdżać zagranicę – wcześniej otrzymywało się 5 USD na wyjazd na konferencję. Polacy często z tego korzystają – przez co są zauważalni, a ich dorobek naukowy ceniony. Nie można uprawiać nauki tylko w swoim własnym pokoju czy na własnym komputerze. Trzeba spotykać się z ludźmi, prezentować swój dorobek, aby poddać go ostrej, merytorycznej krytyce, która wzbogaca, a nie niszczy. Poza konferencją – pomysły, rozmowy kuluarowe i przyjaźń powoduje, że wszyscy jesteśmy zaprzyjaźnieni i tworzymy jedną wielką rodzinę. Czasem więzy między nami są silniejsze niż więzy rodzinne.
Dzisiaj jestem profesorem i szefem Komitetu Statystyki i Ekonometrii. Znam całe środowisko. Takich profesorów jest więcej – lubimy się, szanujemy, jeśli ktoś napisze „głupoty”, to mu o tym powiemy, aby nasz warsztat, badania naukowe były na jak najwyższym poziomie światowym. Jestem na pozycji „trenera” – i się niesłychanie cieszę, kiedy moi wychowankowie zdobywają laury na międzynarodowych konferencjach i dają się poznać światu; oznacza to, że polskie środowisko ekonometryczne jest znane.
Niestety mamy jeden kłopot. Otóż od dwudziestu lat nie było matury z matematyki, co powoduje, że absolwenci studiów ekonomicznych nie wiedzą, co to jest m.in. procent składany; a był on wykładany przed 1939 r. w ostatniej klasie szkoły... podstawowej. Jeżeli ponownie będzie matura z matematyki, to na nowo musimy tą wiedzę budować. Wiedza ekonomiczna jest niesłychanie twardą wiedzą, a nie opowiadaniem.
Tradycja rozwoju pewnej trudnej dyscypliny, wymagającej dobrej wiedzy formalnej rozwija się i rozszerza się na całą Polskę. Jesteśmy w czołówce światowej. Nie musimy się tym chwalić, ale dzięki temu młodzi ludzie rozwijają siebie, realizują pasje, prowadzą badania naukowe. Powstała nowa dyscyplina – ekonometria finansowa. Mamy w tej dziedzinie olbrzymie osiągnięcia.
Absolwenci naszych kierunków (statystyki, ekonometrii) pracują w globalnych firmach dot. ubezpieczeń, instytucjach finansowych, bankach. Wybitni młodzi ludzie już nie muszą liczyć ręcznie – ołówkiem na papierze, tak jak ja to liczyłem 50 lat temu – tylko posługują się komputerem. Dla mnie wielką satysfakcją jest obserwacja rozkwitu nie tylko dyscypliny naukowej, ale także rozwoju poszczególnych osób. Jako stary profesor mam „dywidendę w ludziach” – najważniejsi są zaprzyjaźnieni ludzie.
Środowisko ekonometryczne nie pozwoli mi zejść na boczny tor – mam pełną skrzynkę artykułów z prośbą o komentarze, współpracuję z poważnymi wydawnictwami, takim jak np. PAN; nie myślę o wypoczynku, wolę być obecny w Polsce i pomagać. Czasem czuję, że bardzo dużo się ode mnie oczekuje. Nie daję rady ze względu na masę oczekiwań, ale nie mogę powiedzieć, że po prostu mi się nie chce. Ludzie proszą, żeby pisać oraz czekają na życzliwe i obiektywne wsparcie – nie chcą „laurek”.
Z wiekiem przyrasta wiedza. Może mogłaby być większa, jakbym miał szczęśliwszą młodość – ale mimo wszystko mogłem wiedzę czerpać z bibliotek, ze względu na to, że cenzura nie ograniczała mi napływu książek z ekonometrii. Uważała, że z wzorów nic nie wynika... W związku z czym mogłem to przekazywać młodym, tj. studentom, asystentom, adiunktom i kandydatom do profesury. Od 20 lat żyjemy w wolnej Polsce i zapotrzebowanie na takich specjalistów jest ogromne. Trudno oczekiwać, aby specjalistą w banku był psycholog. Musi to być człowiek, który potrafi policzyć np. ryzyko kursu walutowego i pokazać, jak to będzie za miesiąc, dwa–trzy. Jest to podstawa do budowy naszych działań, czyli do budowy tego, co chcemy robić w przyszłości, jaką chcemy mieć przyszłość i jak to będzie kształtowane m.in. z uwzględnieniem wszelkiego ryzyka. Przewidujemy, co się stanie, jeżeli czegoś nie zrobimy – piszemy alternatywne scenariusze. Ta praca ma szerokie zastosowanie, choć wymaga pracy.
Nasze środowisko jest przygotowywane na wyzwania. Z naszej pracy czerpiemy zadowolenie i satysfakcję. Gdybyśmy byli – przykładowo – we Francji czy Stanach Zjednoczonych, mógłbym wszystkich moich kolegów zaprosić na dwutygodniowe wakacje na Karaibach, ale z racji tego, że jesteśmy w kraju, mogę ich co najwyżej zaprosić do stołówki akademickiej.